zdjęcie przedstawia mały fragment gołej łodygi pokrytej kolcami

GDZIE JESTEŚ LOGOSIE?

"Praktyki niewieście" Katarzyny Navarry w Galerii Pustej

Pierwsza rzeczą, jaka przyszła mi do głowy na wystawie Katarzyny Navarry była daleka reminiscencja z serialu „Ostre przedmioty”. Skojarzenie oczywiste, zważywszy że część podzielonej na trzy części ekspozycji poświęcona była właśnie rekwizytom, które miały zranić
i zadać ból. Ostre przedmioty filmowej Camille Preaker (Amy Adams) pozostawiły w jej ciele niewidoczne rany (inny film o przemocy systemowej, tym razem dotyczący biografii chłopca, również eksplorował tę samą metaforę – ”Pręgi”). Pamiętam do dziś jeden z komentarzy na Filmwebie: „Po seansie dziękuję Bogu, że nie urodziłem się dziewczynką”. Do podobnych refleksji skłania i ekspozycja artystki, nawet jeśli używa innych mediatorów i zapośredniczeń, nawet jeśli opowiada również – a może przede wszystkim o sile i mocy czerpanej z tego doświadczenia.

Za „Praktyki niewieście” – bo do tej wystawy właśnie się odwołuję –Katarzyna Navarra otrzymała w 2022 roku honorowe wyróżnienie w konkursie Vintage Grand Prix podczas podczas 8. edycji Vintage Photo Festival w Bydgoszczy.

Składają się na nią obiekty fotograficzne, reprodukcje, formy przestrzenne.

Najbardziej rozpoznawalnym atrybutem kobiecości jest oczywiście sukienka. Umieszczona jest niejako w przejściu między dwoma instalacjami, wisi na wieszaku, dość wysoko i w pewnej odległości od ściany, dzięki temu cień, jaki rzuca, wydaje się większy od obiektu, zwielokrotniony. Sukienka jest oczywiście elementem różnicowania, ale jest również niezamieszkana. Symbolicznie. Ta opowieść jeszcze nie została opowiedziana w pełni, herstorie wciąż należą jeszcze do tła, chociaż już przebijają się do pierwszoplanowych narracji. Im bardziej się jednak zbliżają, tym większy opór stawia system; wielki powrót do idei konserwatywnych jest tego najlepszych dowodem.

Wystawa – jak napisałem wyżej – ma charakter tryptyku (pomijając dwa obiekty w charakterze wizualnych interludiów), każda część odnosi się do innego rodzaju aktywności i pertraktacji
(z kulturą męskiej dominacji, opartej na dualizmie logosu i materii i wynikającymi z niej prawami reprodukcji, ale jest to również pertraktacja o obszary „wolne”, niezagospodarowane, zalążki przyszłego oporu, źródła przyszłej siły). Instalacja fotograficzna (wielkoformatowe prace o układzie pionowym zawieszone w formie banerów czy chorągwi) rejestruje a w zasadzie celebruje jeden motyw – macierzyński i opiekuńczy, unifikacyjny. Siedem zebranych prac to górne kadry, spojrzenia na nagie ciało, które wchodzi w rodzaj dialogu z materią ożywioną i nieożywioną:
to obiekty botaniczne i geologiczne: kwiaty, owoce, gałęzie, pióra, kamień. Synonimy związków symbolicznych i kulturowych ale również różnych sposób akumulacji i asymilacji tego co silne, trwałe oraz tego, co ulotne i kruche. Ale nagie uda, subtelnie oświetlone, w głębokich półtonach, oddzielone od czarnego tła również przypominają jakieś hieratyczne, wertykalne struktury – zikkuraty, co oczywiście zmienia nieco znaczenie, z biologicznego na biosemiotyczny, może nawet teologiczny (choć osobiście uważam, że to intencja niezamierzona).

Na przeciwległej ścianie Katarzyna Navarra prezentuje rejestr przedmiotów przestrzennych, naturalnych i wytworzonych, prostych w swojej strukturze i finezyjnych pod względem formy, będących wizualizacjami do druku medycznego opublikowanego przed niemal stu czterdziestu laty – „Kroniki lekarskiej poświęconej ciałom obcym w macicy”. Po pierwsze mamy tu do czynienia z rewolucją w związkach funkcjonalnych miedzy przedmiotem a ideą. Duchamp
w MoMa pokazywał pisuar zdjęty z przestrzeni publicznej, chcąc, żebyśmy zapomnieli o jego funkcjonalności i podziwiali jego modernistyczną formę. Navarra jednak ten proces odwraca
i mówi do nas: zapomnijcie o formie, zobaczcie do czego może przedmiot służyć (niezmiennie od wynalezienia idei aborcji aż po dzisiejsze nieludzkie prawa reprodukcyjne). Centralna część wystawy to rozbudowana instalacja, w skład której wchodzą zarówno przedmioty codziennego, rodzinnego kręgu (fotel, lampa, stolik z książkami) jak i atrybuty nierozerwalnego związku kobiety
z cyklicznością natury i jej mocą (reprodukcje zielników na ścianie). Jest to nisza, w której kobieta celebruje czas przekwitania i starość ale również sumuje zebrane doświadczenia.

Katarzyna Navarra przygląda się więc różnych etapom życia kobiet, skalom ich aktywności, rodzajom pozycjonowania i tresowania przez represyjne kultury i logosy, i mówi sprawdzam. Mówi: ok, tu jesteśmy, zapędzone w świat materii, cielesności, słabości i kruchości (czymże jest ciało
w porównaniu do idei?!), i przeobrażamy tę swoją niszę w fortecę, w miejsce mocy i miejsce kształtowania swojej podmiotowości. Dbamy o siebie, współczujemy sobie i radzimy wspólnie, już nie tylko żeby przetrwać, ale żeby móc dokonywać wyboru i same sobie objaśniać świat.

W tej nowej, podmiotowej perspektywie nawet „praktyki niewieście” przestają brzmieć jak „histeria kobiet”, upupiająca, pozycjonująca je struktura językowa. Język zostaje przejęty
i odwrócony. 

No i gdzie teraz jesteś, logosie?


Powrót